null

Dziki Warszawa przegrały z Kotwicą Kołobrzeg

Drukuj otwiera się w nowej karcie
Kibice na trybunach.

Warszawskie Dziki po raz kolejny musiały uznać wyższość rywali, tym razem na własnym parkiecie stołeczny zespół przegrał z Sensation Kotwicą Kołobrzeg 66:83.
Spotkanie 11 kolejki Suzuki 1 ligi mężczyzn zgromadziło w wolskiej hali Koło prawie 300 osób. Mecz został przez organizatora rozgrywek wybrany hitem kolejki, co wiązało się z tym, że pokazywany był na oficjalnym kanale Youtube Polskiego Związku Koszykówki.

Dziki przystępowały do rywalizacji z Kotwicą z chęcią przerwania niekorzystnej dla siebie serii czterech porażek z rzędu. Kotwica z kolei liczyła na podtrzymanie swojej dobrej dyspozycji sprzed kilku dni, kiedy to ograli Politechnikę Opolską.
Pierwsza kwarta w wykonaniu Dzików wyglądała podobnie jak w poprzednich spotkaniach. Warszawianie pokazali agresywną obronę połączoną z szybkim podwajaniem podkoszowych Kotwicy. Do tego dobrze funkcjonowała ofensywa podopiecznych trenera Szablowskiego. Dzięki temu, po pierwszych dziesięciu minutach gry utrzymywał się remis 19:19.

Niestety zarówno druga, jak i trzecia kwarta w wykonaniu gospodarzy była daleka od ideału. Dziki gubiły krycie w obronie, a do tego całkowicie posypała się ich skuteczność w ataku. Niemoc gospodarzy skrzętnie wykorzystali goście z Kołobrzegu. W ataku Kotwicy rewelacyjnie prezentował się Remon Nelson, który w całym spotkaniu zgromadził 20 punktów, trafiając cztery trójki. Dziki do ataku starał się zachęcać Grzegorz Grochowski. Kapitan Dzików w rywalizacji z Kotwicą zgromadził 18 punktów. Dołożył do tego 8 asyst. Grochowskiemu brakowało jednak wsparcia ze strony kolegów i na ostatnią część gry Kotwica wychodziła z szesnastopunktowym prowadzeniem.

Czwarta kwarta to kolejna w już ostatnim czasie próba dogonienia rywali przez Dziki. Niestety, dla zgromadzonej w hali na Kole publiczności, stołeczni koszykarze popełniali straty w kluczowych momentach i nie trafiali ważnych rzutów. Kotwica z kolei celnymi trójkami gasiła zapał gospodarzy do odrabiania strat, dzięki czemu po ostatniej syrenie mogli dopisać do swojego dorobku kolejne dwa punkty za ósme już zwycięstwo w tym sezonie.
W Dzikach po raz kolejny w całym spotkaniu zabrakło wsparcia z ławki. Rezerwowi gospodarzy zdobyli przez czterdzieści minut gry zaledwie 7 punktów. Do tego doszła przegrana rywalizacja na tablicach (33 zbiórki Dzików do 38 Kotwicy) oraz niska skuteczność rzutów z gry. Warszawianie trafili jedynie 22 rzuty na 68 oddanych (32,4%).

Punkty da Dzików w spotkaniu z Kotwicą Kołobrzeg:
- Grzegorz Grochowski 18 pkt. 8 as.
- Bartosz Majewski 16 pkt. 5 zb.
- Przemek Kuźkow 12 pkt.
- Karol Nowakowski 7 pkt.
- Paweł Kopycki 6 pkt. 8 zb.
- Janek Piliszczuk 5 pkt.
- Marcin Wieluński 2 pkt.

Następne spotkanie warszawskie Dziki rozegrają w Krakowie, 27 listopada o godzinie 20:00 z miejscowym AZS AGH, natomiast kolejna szansa na zobaczenie Dzików w hali KOŁO nadarzy się 4 grudnia o godzinie 18:00. Rywalem stołecznych zawodników będzie MKKS Żak Koszalin.