null

Dziki Warszawa przegrały z Górnikiem Wałbrzych

Drukuj otwiera się w nowej karcie
Grupa kibiców na trybunach.

Przed rozpoczęciem 10 kolejki ligowych zmagań, podopiecznych Krzysztofa Szablowskiego czekało niezwykle trudne zadanie. Do stolicy przyjechał jeden z głównych kandydatów do wygrania 1 ligi - Górnik Trans.eu Wałbrzych. Dodatkowo Dziki do rywalizacji z wałbrzyszanami podchodzili bardzo osłabieni. Do kontuzjowanych od dłuższego czasu Pamuły i Szweda dołączył Żeleźniak, który nabawił się drobnego urazu na jednym z ostatnich treningów.

Pierwsza kwarta spotkania była wyrównana. Obie drużyny postawiły na mocną obronę i precyzyjne rozgrywanie akcji ofensywnych. Pod nieobecność Szweda i Żeleźniaka, goście starali się maksymalnie wykorzystywać pod koszem Cechniaka. Po pierwszych 10 minutach twardej gry na tablicy widniał wynik 17:19 dla Górników.
Druga kwarta to popis przyjezdnych. Pokazali wszystkie swoje atuty, które pozwalają stawiać ich w roli faworytów do wygrania całej ligi. Podopieczni Łukasza Grudniewskiego byli bezwzględni w obronie, pozwalając trafić Dzikom przez całą kwartę tylko 11 punktów dopisując jednocześnie do swojej zdobyczy 25 oczek.

Przebieg trzeciej kwarty był bardzo zbliżony do pierwszej. Dziki niesione dopingiem zgromadzonej w hali KOŁO publiczności starały się odrobić straty i złapać kontakt z Górnikiem przed ostatnią częścią gry. W barwach warszawian wyróżniał się Paweł Kopycki, który walczył o każdą piłkę na tablicach.

W czwartej kwarcie Dziki pokazały swoje oblicze, jakie z pewnością chciałby widzieć trener Szablowski w każdym spotkaniu. Agresywna obrona już na połowie przeciwnika, szybkie podwajanie, doskok do rywala i płynne przejście do ataku. W rolę lidera wcielił się Grzegorz Grochowski, który podczas każdej przerwy na żądanie mobilizował swoich partnerów z drużyny do jeszcze większego wysiłku. Gospodarzom zabrakło jednak czasu na doprowadzenie do wyrównania. Dodatkowo Górnik starał się rozgrywać swoje akcje przez całe 24 sekundy i to on finalnie dopisał do swojego konta kolejne dwa punkty – wygrywając 78:71.
W stołecznej drużynie dodatkowo na wyróżnienie zasługuje Jan Piliszczuk, który spędził na parkiecie niecałe 23 minuty zdobywając 11 punktów z czego 9 zza łuku. Gospodarzom do zwycięstwa z pewnością zabrakło wsparcia z ławki, ponieważ wspomniane 11 punktów zdobyte przez Piliszczuka, to cały dorobek ławki Dzików w spotkaniu z Górnikiem.

Punkty Dzików:
- Paweł Kopycki 13 pkt. 12 zb.
- Grzegorz Grochowski 14 pkt. 5 zb. 7 as.
- Bartosz Majewski 13 pkt. 6 zb. 5 as.
- Karol Nowakowski 13 pkt. 5 zb.
- Janek Piliszczuk 11 pkt.
- Przemek Kuźkow 7 pkt.